wtorek, 18 lutego 2014

WYJAZD DO BABCI

Cześć. Chciałabym powiedzieć, że związku z tym, że zaczęły mi się ferie wyjeżdżam do mojej kochanej babci <3. Nie będzie mnie od jutra (środa 19.02) do (prawdopodobnie, bo może moja siostra i moja mama pojadą do domu a ja zostanę dłużej) niedzieli (23.02). A wszystkim tym, którzy są obecnie na feriach (i tych którzy już nie mają ferii) życzę wspaniałych dni przy dobrej książce. Mnie czekają "Krzyżacy" Henryka Sienkiewicza (Lektura szkolna :<)
P.S - Bardzo serdecznie zapraszam na mojej najukochańszej, najwspanialszej i najlepszej przyjaciółki bloga: http://laryhilaryblog.blogspot.com/. Mam nadzieję, że zostawicie tam po sobie ślad jakimś komentarzem u niej ;)


CZYTASZ = KOMENTUJESZ

NIALL HORAN

Mamy już 100 post!!! :D Jestem szczęśliwa. Miałam coś dodać swojego, ale przez przypadek wyrzuciłam. Łapcie imagina z Niallem. :) Miłego czytania.
P.S - Jeśli chcesz dostać dedykacje z imaginem, napisz w komentarzu z kim. Dla anonimów: jeśli chcesz dopisz jeszcze swój jakiś podpis :)
--------------------------------------------------
Wieczór. Zachmurzone niebo, mroźny wiatr, krople deszczu spadające na twoją zapłakaną twarz. Biegłaś przez miasto głośno szlochając. Nie wiedziałaś gdzie... Byle jak najdalej od ludzi. "Oni mnie nie chcą, oni mnie nie chcą!"-powtarzałaś w myślach. Nie wiedziałaś, gdzie się schronić, dokąd pójść. Nie miałaś żadnych znajomych, a twoja rodzina uznała cię za zbędny bagaż... Zostałaś sama. Sama jak palec... Wszędzie było ciemno i zimno, nie miałaś pojęcia, co dalej. Byłaś ubrana jedynie w czarny rozpięty płaszcz, biały szeroki sweterek, krótkie niebieskie szorty i trampki. Miałaś upięte wysoko włosy, a mokre ich kosmyki opadały ci na czoło. Cała się trzęsłaś. Biegłaś jakąś ciemną, pustą ulicą. Co jakieś pięć metrów stały latarnie, lecz nie dawały one wiele światła. Poza tym łzy sprawiały, że nic nie widziałaś... Nagle mocno w coś uderzyłaś. Nie do końca wiedziałaś, w co. Chciałaś to ominąć i biec dalej, ale to coś, a raczej ten ktoś mocno cię złapał i przytulił do siebie:
-Cicho... Nie płacz... Już dobrze.-odezwał się przyjemny męski głos.
Nie miałaś pojęcia kto to. Przecież nikogo tu nie znałaś. Ale było ci tak dobrze. Brakowało ci tej czułości, jaką on cię otoczył. Poczułaś słodki swąd jego perfum. Boski zapach... Wtuliłaś mokrą twarz we wgłębienie w jego szyi. Chwilę tak staliście. Chłopak odsuną się od ciebie powoli, ujął twoją twarz w dłonie i powiedział:
-Chodź, zabiorę cię stąd.
Swoim kciukiem wytarł ci łzy spływające po policzkach i obejmując cię ramieniem ruszyliście w stronę czarnego samochodu stojącego za rogiem najbliższego budynku. Chłopak niczym prawdziwy dżentelmen otworzył ci drzwi, a ty posłusznie weszłaś do środka. Poczułaś, jak ciepło przyjemnie wpływa na twoje skostniałe dłonie i stopy. Nieznajomy usiadł za kierownicą; miał na głowie kaptur, a na nosie okulary przeciwsłoneczne. "Po co komuś okulary przeciwsłoneczne w taką pogodę?"-zdziwiłaś się. Nagle chłopak złapał cię za dłoń:
-Jezu, jesteś taka lodowata... Huh, przypomniała mi się scena ze "Zmierzchu", tylko że tym razem ty jesteś moim wampirem.-zachichotał cicho.
W odpowiedzi uśmiechnęłaś się pod nosem. Nie miałaś nastroju do żartów. Obcy zaczął rozmowę:
-Wiesz, jeszcze nawet się sobie nie przedstawiliśmy...
-Emm... Miło mi. Jestem (T.I.).
-Wzajemnie. Jestem..-zdjął kaptur i okulary.-... Jestem Niall. Z One Direction.
Zamarłaś. Niall? Horan?! Na kilka chwil zapomniałaś o oddychaniu. Wszystko, co dosłownie sekundę temu było dla ciebie przytłaczające, ulotniło się gdzieś wraz z tlenem. Ujrzałaś przed sobą prawdziwego anioła, twój ideał! Patrzyłaś na niego z wytrzeszczonymi oczami. On uśmiechnął się szeroko i zapytał:
-Fanka, prawda?
Ty tylko pokiwałaś głową. Nie mogłaś wydobyć z siebie ani słowa.
-To nie wiem... Chcesz zdjęcie, autograf, płytę... popiszczeć?-mówiąc to ostatnie, odsunął się od ciebie na bezpieczną odległość.
-Nie...-całe ciśnienie z ciebie zeszło.-J.. Ja chciałabym ci podziękować... Naprawdę, dziękuję. Z całego serca...
-Emm... Ale ja jeszcze nic nie zrobiłem.-zdziwiony uniósł brew.
-Uwierz, zrobiłeś...
-Nie bardzo rozumiem.
-Może to dlatego, że uwielbiam wasz zespół, nie wiem. Ale wy... Ty i chłopaki... Wy jesteście moim jedynym źródłem szczęścia... Samo to, że wpadliśmy na siebie... Boże, jestem w takiej beznadziejnej sytuacji i nagle pojawiasz się ty. Przez te kilka minut byłeś moim największym szczęściem... Rozumiesz? Ale czas już wracać do tej chorej rzeczywistości... Będę się zbierać...
-Zostań!-chwycił cię mocno za nadgarstek.-Czyli, że nie chcesz żadnych gadżetów, podpisów i tym podobne?!-zmarszczył brwi.
-Nie, niczego od ciebie nie chcę.-uśmiechnęłaś się do niego.
-Dokąd biegłaś? Podwiozę cię tam... Proszę, chociaż to... To co powiedziałaś... Jej, to było piękne! Muszę zrobić coś dla ciebie...
-... Biegłam... Biegłam przed siebie. Po prostu, bez celu...
-Po prostu?-uniósł brew i na jego twarzy pojawił się uśmieszek.-A te łzy, które sam wycierałem? One też były tak po prostu?-całe jego ciało obróciło się w twoją stronę.-(T.I.), nie wstydź się. Opowiedz mi o wszystkim. To zostanie między nami... To gdzie cię zawieść?-wyprostował się na miejscu i przekręcił kluczyk w stacyjce.
Do twoich oczu napłynęły łzy. Niall od razu to zauważył i przytulił cię mocno.
-Hej, co się stało?
-Niall, ja nie mam dokąd pójść.-cicho załkałaś w jego ramię.
-Co?-chwycił cię za ramiona i niepewnie odsunął cię od siebie.-Jak to nie masz dokąd pójść?
-Moja matka... Ona kazała mi się wyprowadzić...
-Żartujesz, prawda? A znajomi? Nie masz nikogo?
-Nie... Przeprowadziliśmy się tu niedawno. Nie wiem, nie wiem co ze sobą zrobić...
-Spokojnie, wszystko będzie dobrze. Pomogę ci.-jego źrenice automatycznie się powiększyły.-Boże... Jakie ty masz piękne oczy...
-Dziękuję.-poczułaś, że twoją twarz oblał rumieniec, dlatego szybko spuściłaś wzrok.-Daj spokój, poradzę sobie.. Nie chcę się narzucać.
-O czym ty w ogóle mówisz? Jak chcesz sobie poradzić?
-Jakoś to będzie..
-Myślisz, że zostawię cię samą? Na ulicy?!
-Niall, przestań... Przez ciebie czuje się jak jakiś wyrzutek... Ech, którym jestem... Zabawne, prawda? Boże, kogo ja w ogóle próbuję oszukać?
-(T.I.), to ty przestań. Nie mów tak o sobie... Jedziesz ze mną, rozumiesz? Nie ma mowy, żebym nie zareagował!
-Gdzie mam z tobą jechać?
-Muszę ci coś pokazać.
Jechaliście tak w ciszy. Nie wiedziałaś, o czym z nim rozmawiać, myślami byłaś gdzieś indziej... A przynajmniej starałaś się. Obecność obiektu twoich westchnień nieco cię dekoncentrowała... Jego ciepła dłoń cały czas trzymała twoją. Nawet jak zmieniał bieg, to robił to twoją ręką. Zatrzymaliście się pod London Eye. Chciałaś wysiąść z samochodu sama, ale Niall ci na to nie pozwolił. Otworzył ci drzwi i złapał cię za rękę po czym pociągnął w stronę wielkiego koła. Oczywiście kłóciłaś się z nim chwilę, bo on chciał zapłacić za ciebie. I tak postawił na swoim. W kapsule byliście sami. Najpierw było słychać tylko ciche uderzanie kropel deszczu o ścianki, a później zaczęliście rozmawiać. Siedzieliście na podłodze i oglądaliście miasto w deszczu. Kiedy byliście już na szczycie, Nialler wstał i pomógł ci się podnieść poprzez chwycenie cię za dłonie:
-Tak właściwie, to po co tu jesteśmy?-zapytałaś przerywając ciszę panującą już dłuższy czas.
-Kiedyś nie wierzyłem w miłość od pierwszego wejrzenia... Lecz pewnego razu poprzysiągłem sobie, że jeśli mnie takowa spotka, to swojej wybrance wyznam to tu.-spojrzał ci głęboko w oczy, a twoje serce prawie wyrwało się z klatki piersiowej.-(T.I.), zakochałem się w tobie. Jestem tego pewien jak nigdy przedtem. Zakochałem się, słyszysz? Wszyscy słyszycie?! Zakochałem!! Zakochałem się w (T.I)!!!-krzyczał obracając się dookoła własnej osi , jakby chciał, żeby cały Londyn o tym usłyszał!
Chwyciłaś jego ramiona tak, aby stanął przed twoją sylwetką. Musiało wyglądać to przekomicznie; taka drobna, niska dziewczyna jak ty próbuje uspokoić... Albo skupić na sobie uwagę wysokiego, dobrze zbudowanego Nialla. Patrzyłaś na niego z lekkim zaskoczeniem. Blondyn uśmiechnął się ciepło, pewnie otulił całą twoją talię swoimi długimi rękami i patrząc na ciebie tymi intensywnie niebieskimi oczami, wyszeptał:
-Zakochałem się w tobie, (T.I.)...
Kąciki twoich ust powoli uniosły się w górę. Chyba dopiero wtedy zaczęły docierać do ciebie jego słowa. Chciałaś podnieść się na palcach, żeby w końcu poczuć smak jego idealnych, malinowych warg, które co jakiś czas tak kusząco przygryzał. Lecz kiedy tylko twoje pięty oderwały się od ziemi poczułaś, że w ogóle nie czujesz gruntu pod stopami. To Niall... Szybko oplotłaś nogami jego biodra i oboje zaśmialiście się cicho. Przełożyłaś ręce, które wcześniej kurczowo ściskały materiał jego czarnej, skórzanej kurtki, przez jego ramiona i splotłaś swoje palce na jego karku:
-Nawet nie wyobrażasz sobie, jak pięknie wyglądasz, kiedy się uśmiechasz. Błagam, rób to częściej...-poczułaś jego ciepły, miętowy oddech, który momentalnie owiał całą twoją twarz i zawładnął twoim umysłem.
Odruchowo spełniłaś jego życzenie, po czym przysunęłaś jego twarz bliżej i delikatnie musnęłaś jego usta. Spotkało się to z cichym mruknięciem Irlandczyka. Spojrzałaś w jego oczy i zauważyłaś, że jeden krótki pocałunek sprawiał mu niedosyt. Ponownie obdarowałaś go czułym uśmiechem i po raz kolejny wpiłaś się w jego różowe wargi. Zrobiłaś to jednak tak intensywnie, że chłopak stracił panowanie nad swoim ciałem, zachwiał się na nogach i oboje wylądowaliście na podłodze!
-W takich warunkach mogę się wypierniczać codziennie..-zaśmiał się, a ty od razu mu zawtórowałaś.

VIA - http://one-direction-sen-czy-jawa.bloog.pl/

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

sobota, 8 lutego 2014

ZAYN MALIK

Ten imagin z Zaynem dedykuję Natalii Stypułowskiej (mam nadzieje, że dobrze odmieniłam nazwisko) za to, że w niecałe 3 dni przeczytała cały blog czyli krótko mówiąc za poświęcenie. :3 Mam nadzieję, że z Zaynem może być, bo właśnie przed chwilą go czytałam
---------------------------------------------------------------------------------

- Mamusiu, jestem tutaj ! * krzyknął John bawiąc się na plaży
- dobrze skarbie, ja idę po twoją 3 porcję frytek i idziemy do domku. * krzyknęłam
Tak John miał apetyt po wujku Niall'u. Nic dziwnego, podobne cechy charakteru, chce się uczyć grać na gitarze. John skończył nie dawno 5 lat. Pewnie nie dożyje do wieku 19 lat. Dlaczego ? Ma białaczkę, jest dla niego strasznie męcząca, czasami gdy chce wstać, nie może, bo braknie mu sił .

Gdy przyszłam z jego frytkami, zobaczyłam wysokiego mężczyznę, rozmawiającego z synem .
- cześć [T.I] * powiedział mulat
- Zayn ? * zapytałam
- tak to ja, musimy porozmawiać.
- nie mamy o czym * powiedziałam
- to jest mój syn prawda ? * zapytał
- nie * odpowiedziałam trzymając rączkę John'a
- dlaczego kłamiesz ? * zapytał wbijając wzrok w ziemię .
- nie kłamię, daj nam spokój. * powiedziałam idąc do samochodu.
On tam stał i patrzył się na syna.
Gdy zapinałam fotelik, na którym siedział John, on tylko patrzył na mnie, jakby chciał odczytać coś z moich oczu.
- mamusiu, a czy ten pan, to mój tata ? * zapytał
- nie, to tylko jakiś nieznajomy . * odpowiedziałam
Zayn był ojcem John'a, ale gdy dowiedział się, że jestem w ciąży, odszedł tak po prostu, wiedziałam, że on nie chce być ojcem, jesteśmy za młodzi na dziecko. Cieszę się, że mam dziecko.

Gdy wróciliśmy do domu, John poszedł się pobawić, a ja miałam czas by poczytać gazetkę i obejrzeć jakiś bezsensowny film. Nagle do domu wparowali chłopaki . . .
- [T.I] ! -* krzyknął Harry
Ja siedziałam na kanapie, na szczęście John siedział w swoim pokoju .
- czego chcecie ? * powiedziałam popijając herbatę .
- czemu wmawiasz Zayn'owi, że on nie jest ojcem John'a * zapytał Louis
- bo on nie jest ojcem John'a ! * powiedziałam łagodnie odstawiając kubek herbaty na stół .
- nie kłam w żywe oczy. * powiedział Louis
- a wy czego tu chcecie co ? To już jego problem, że mnie zostawił i chce, żebym wróciła z synem do niego, a nie wasz .
- ale my jesteśmy jego przyjaciółmi . * powiedział
- jacy wy przyjaciele, skoro wtrącacie się w nie swoje sprawy ? * zapytałam zakładając ręce .
- chcemy mu pomóc. * oznajmił Niall
- właśnie widać. A teraz wyjdźcie z mojego domu, i więcej nie przychodźcie. A jeszcze coś, dajcie mu ten dokument .. . * powiedziałam dając Liam'owi.
- co to jest ? * zapytał Harry
- to jest dokument, w którym pisze, że Zayn nie może odwiedzać John'a na zawsze. I pisze jeszcze tam, że ja ustalam odwiedziny syna. * powiedziałam
- ale tak nie można ! * powiedział Niall
- można, sprawdźcie podpis . Sąd wyraził zgodę i ja jej będę się trzymała. Nawet mnie nie przekonujcie.
Oni tylko spojrzeli na mnie i wyszli z domu. Ja usiadłam na kanapę i dalej oglądałam serial, popijając herbatę .

Kilka godzin później . . .
Właśnie John zasnął, był strasznie zmęczony, ja również, bawiliśmy się w to co przyszło nam do głowy : zabawa w chowanego, w ganianego, ciuciubabkę itp.
Nagle usłyszałam dzwonek mojego telefonu, dzwonił Zayn, pewnie chciał pogadać o tym dokumencie .
Ja tylko zmieniłam głos i odebrałam :
- halo
- [T.I] ? * zapytał
- nie, z tej strony Trevor White, w czym mogę pomóc ? * zapytałam
- w niczym, to chyba pomyłka, przepraszam. * powiedział i rozłączył się .
Odłożyłam telefon na blat i zaczęłam robić sobie kolację.
Nagle znowu usłyszałam dzwonek telefonu domowego.
- halo ?
- [T.I] Czemu zmieniłaś numer komórki ?! * zapytał mulat
- mam do tego prawo i nie twój zakichany interes ! * powiedziałam odkładając talerz do zmywarki.
- chcę się widzieć jutro z synem. * powiedział, raczej nakazał .
- nie masz prawa, to ja ustalam odwiedziny, czyli nie będziesz go widział.
- nie można tak robić [T.I] ! * krzyknął
- nie można ? Trzeba było pomyśleć, zanim ze mną urwałeś kontakt i odszedłeś . ! * powiedziałam rozłączając się .
Odłożyłam telefon domowy na swoje miejsce i pobiegłam na górę spakować ubrania moje i Johna do walizek .

Rano . . .
John właśnie wstał, ubrałam go i podałam mu śniadanie, ja zaś poszłam do łazienki się umyć, pomalować, ubrać .
Kiedy byłam już gotowa, taksówka czekała, wzięłam walizki i małego i wyszłam z mieszkania. Zamknęłam drzwi na klucz, powyłączałam wcześniej prąd, i inne urządzenia .
- to gdzie jedziemy ? * zapytał
- na lotnisko * oznajmiłam podając mu pieniądze .
Musiałam wylecieć do Polski. Oni by ciągle dzwonili, odwiedzali .

3 godziny później . . .
- witaj kochanie * powiedział tata . - Cześć John * powiedział
- cześć dziadek, gdzie babcia ? * zapytał
- w kuchni, idź się przywitaj z nią .* powiedział
John umiał rozmawiać po polsku. Mądry z niego chłopak
Zamierzam właśnie zamieszkać u rodziców z John'em. Później zacznę szukać małego mieszkania, a potem pracy. John'em będzie się opiekowała moja siostra Oliwia.
Zawdzięczam im tyle wysiłku i pracy .

VIA- http://littlethingsslipoutofmymouth.blogspot.com/

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

sobota, 1 lutego 2014

HARRY STYLES

Twoją pasją był język angielski więc wybrałąś się na studia o tym kierunku. Po studich wyjechałaś do Londynu, tam pracowałaś w szkole polskiej jako nauczycielka j.angielskiego. Miałaś chłopaka Ed'a. Wszystko było zbyt idealne. Na początku tygodnia dostałaś w twarz dosłownie twój ukochany Ed uderzył Cię w twarz. Po tej sytuacji zerwałaś z nim. Na dobicie straciłaś pracę. Bo podobno mają lepszego nauczyciela na twoje miejsce. Poprostu eksta ;/. Usiadłaś na parkingu pod TESCO. Obok jakiegoś BMW. Siedziałaś i płakałaś. Nagle usłyszałaś :
-Hej! Przepraszam nic Ci nie jest ?
Spojrzałaś w górę, a tam wysoki zielonooki brunet na dodatek z lokami. Przez chwilę się nie odzywałaś, bo zauroczył Cię jego wygląd. Potem otarłaś łzy i powiedziałaś:
-Wszystko okey.-mówiąc to zaciskałaś zęby. A wtedy brunet powiedział:
-Zacznijmy od podstaw nazywam się Harry.
Skądś go kojarzyłaś, ale nie umiałaś sobie przypomnieć skąd. Odpowiedziałaś:
-Jestem (T.I)
-Okey.(usiadł obok ciebie)Nie zostawię Cię tutaj samej. Powiedz co się stało możesz mi zaufać. Uśmiechnął się do ciebie, zauważył, że trzęsiesz się  z zimna to oddał Ci bluze. Zarumieniłaś się. I opowiedziałaś mu o zaistniałych wydarzeniach. Rozmawiałaś z nim jakbys go znała od zawsze. Harry powiedział:
-Widać, ten Ed nie wiedział jaki posiada skarb.
Nagle pojawił się banan na twojej twarzy. Odprowadził Cię pod dom. Powiedział:
-Może spotkamy się jutro w tej kawiarence tuż za rogiem  ?
-Jasne, ale to ja Ci stawiam kawę.
-Dziewczynko ty mnie proszę Cię (zaśmiał się, a miał uroczy śmiech)
Pożegnaliście się, a on lekko musnął twoje usta. W głowie rodziło Ci się mnóstwo uczuć. Pokiwałaś ręką i przez dobre 10 minut stałaś przed domem uśmiechając się i śmiejąc. Przez Harrego zapomniałaś o wszystkich złych rzeczach jakie Ci się przydarzyły. Weszłaś do dom i wpisałaś w googlach harry wyskoczyło Ci Harry Styles . I wszystko Ci się przypomniało, że to członek 1D. Nie wierzyłaś, że boski Harry Styes spędził z tobą czas i zaprosił na kawę. Następnego dnia poszłaś do kawiarni z Harrym . Dał ci bukiecik tulipanów. Wspaniale się bawiłaś z Hazzą do czasu kiedy do kawiarni wszedł pijany Ed . Podszedł do Harrego i dał mu w twarz. Podeszłaś do Ed'a i go odepchnęłaś. Na szczęscie zabrała go ochrona. Przepraszałaś Harrego , a on powiedział:
-To nie twoja wina skarbie. Ale co jak co w ryj dać potrafi :D Wyszliście z kawiarni usiedliście na ławce w parku . Harry powiedział:
-Moja mama zawsze dawała mi buzi w miejsce gdzie mnie bolało i to zawsze mi pomagało. Może ty też masz ten dar( uśmięchnął się)
-A gdzie Cie boli?-spytałaś
-Tu (wskazał policzek). Dałaś mu całsa w policzek
-A i jeszcze tu (wskazał usta).
Zaśmiałaś się i zaczęliście się całować trwało to chwilę. Harry dał dłoń na twój policzek i powiedział:
-Nigdy nie spotkałem kogoś tak uroczego i pięknego jak ty.
-Ty też jesteś jedyny  w swojim rodzaju.
I dalej się całowaliście . Siedzieliście na ławce do wieczora rozmawiając i śmiejąc się . Potem leżeliście na trawie obok stawu przy blasku księżyca . Trzymaliście się za ręce. Wtedy Harry powiedział:
-(T.I) wierzysz w miłość od pierwszego wejrzzenia ?
-Hmmmmm... myślę, że tak
-Ja wierzę, bo to właśnie teraz czyję.
-Wiesz Harrusiu, ja czuje to samo .
Harry objął Cię i całowaliście się .

VIA - http://imaginyharrystyles.blogspot.com/

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

PODSUMOWANIE STYCZEŃ 2014

Hej :) Postanowiłam, że nie zawieszę na stałe tego bloga. Dziś mamy 01.02.2014 czyli 20-ste urodziny Harrego :) Zanim dodam jakiś imagin zrobię szybkie podsumowanie Stycznia :)

Łączna liczba wyświetleń: 21803
Wczoraj: 563
Dziś: 183
Obserwatorzy: 5
Przez cały miesiąc: 11 856
Najwięcej wyświetleń jednego dnia: 775 (18.01)

Czytelnicy:
Polska - 10917
Kenia - 468
Wielka Brytania - 108
Holandia - 79
USA - 76
Islandia - 37
Austria - 27
Niemcy - 24
Bangladesz - 19
Szwecja - 8



CZYTASZ = KOMENTUJESZ

sobota, 4 stycznia 2014

INFORMACJA NIE POTWIERDZONA

Kochani. Po wielu przemyśleniach zawieszam tego bloga. Na razie to będzie chwilowe, ale nie wiem czy nie na stałe zawiesić tego bloga. Przecież i tak nikt nie komentuje ani nic to jaki jest sens prowadzenia tego bloga? Chwilowo blog zawieszam do 31.01.2014 roku. 
Dziękuję za uwagę, której i tak nikt zapewne nie przeczyta :(

czwartek, 2 stycznia 2014

PODSUMOWANIE ROKU 2013

Przepraszam, że dopiero dziś, ale nie było wcześniej czasu. Dziś podsumowanie roku 2013. Właściwie 5 miesięcy od kiedy mam bloga.

Łączna liczba wyświetleń: 9691
Wczoraj: 323
Dziś: 50
Obserwatorzy: 3
Grudzień: 4285 wyświetleń
Najwięcej wyświetleń: 337 (30.12)

Odbiorcy: (Z całego czasu prowadzenia bloga + wyświetleń)
Polska - 8741
USA - 207
Rosja - 108
Niemcy - 91
Ukraina - 40
Norwegia - 38
Serbia - 38
Wielka Brytania - 36
Holandia - 16
Indonezja - 3